Jak zyskać wzajemność ukochanej osoby? Czy na miłość jest lekarstwo? Takie pytania zadają sobie ludzie od początku świata. Rozsądek nam mówi, że takich leków nie ma, ale miłość i rozsądek, to zupełnie inne sprawy.
Można przecież sięgnąć do środków znanych od wieków, do roślin, którym przypisywano właściwości magiczne. Chociaż uczeni mężowie ganili wszelkie magie, napoje miłosne i stosowanie roślin potęgujących libido, to jednak wiedza o nich rozchodziła się szybko po świecie przez ustne przekazy, zielarki i wróżki.
Głęboko wierzono, że zioła mają wpływ na wszystkie sfery życia człowieka: zdrowie, samopoczucie, miłość. I tak. już w piętnastym wieku, znano i ceniono ziele miłosne nasięźrzał - malutką paprotka mającą tylko jeden listek, z którego nasady wychodzi kłosek z owocnikiem, coś jak języczek węża wychylający się z listka, Jak wąż, który wysuwa się spomiędzy zielonych gałązek, by kusić Ewę. Był więc nasięźrzał wyobrażeniem sceny kuszenia w raju.
Niezwykłą popularności zyskał też dziewięciornik. Do picia i do wąchania podawano wyciągi z ziół-lubczyki, którym przypisywano moc potęgowania miłosnych uczuć. W magii miłosnej stosowano tez ludzkie włosy, paznokcie, pot i krew menstruacyjną, zresztą, i dziś jeszcze istnieje wiara w jej szczególną moc zjednywania namiętnej miłości. Sporządzono alkiermesy, czyli olejki i proszki z owadów czerwców i innych składników, używki priapowe z jąder zwierząt obdarzonych dużą potencją - dziś zastąpione przez przepiórcze jaja.
Znane też byty środki hamujące pobudliwość seksualną, między innymi chmiel, koper, chrzan, sałata, a nawet ogórki. Także woń kamfory, noszenie przy sobie jaspisu, szafiru albo szmaragdu zmniejszały ponoć apetyt na te rzeczy. |