|
|
|
|
|
|
|
15335773 odwiedzin strony
|
|
|
|
|
|
|
|
Idealne oświadczyny - marzenia kobiet w zderzeniu z rzeczywistością |
|
|
Większość z nas Drogie Panie, już od
najmłodszych lat, wyobraża sobie dzień swojego ślubu. Biała
długa suknia, naręcza pięknych kwiatów, kareta, książę
na białym koniu.. Idealny początek idealnego życia. Jednakże
rzeczywistość mocno to weryfikuje. Dzięki temu nie ma dwóch
takich samych ślubów, a kobiety marzące o śniadym brunecie
wychodzą za mąż za niebieskookiego blondyna. I dobrze.
Codzienne życie, początkowo studia, następnie praca,
usamodzielnienie się, urządzanie mieszkania, podejmowanie mniej lub
bardziej złożonych życiowych decyzji - wszystko to modyfikuje
nasze wyobrażenia o tym wyjątkowym dniu - naszych zaręczynach.
Możemy założyć, że książę i biały koń już dawno przeszły
do lamusa. Co nam pozostało? Czy nie mamy już szansy na wyjątkowe
zaręczyny, romantyczny ślub i małżeńskie życie pełne
wspaniałości?
Nic bardziej mylnego..
Coraz częściej żyjemy w biegu. Rano wstajemy z
poczuciem, że już spóźniliśmy się do pracy. Pośpieszne
szykowanie pozbawione rytuałów, kawa wypijana między dwoma
stacjami metra, śniadanie w porze lunchu, lunch z porze kolacji -
codzienność przeplatana zadaniami w pracy, ponieważ wszystkie mają
status „na wczoraj".. Poznawanie kandydata na męża odbywa się
zazwyczaj przypadkiem, pomiędzy jednym i drugim dniem pracy, a
wyjazdem integracyjnym lub imprezą dla singli, na którą
wyciągnęła nas najlepsza przyjaciółka.
Proces zakochania również uległ
przyśpieszeniu. Kolejne poziomy wtajemniczenia - pierwsze
nieśmiałe spacery, pocałunki w parku, pieszczoty przy
akompaniamencie romantycznych kawałków, obietnice,
zobowiązania, wspólnie mieszkanie, snucie planów na
przyszłość - zajmują coraz mniej czasu. Muszą się przecież
wpisać w tempo życia. W przeciwnym razie mogą się wydać dla nas
anomalią, przeciągającym się w nieskończoność obrządkiem
zapoznania, który niczym odgrzewany kotlet odłożymy na bok i
sięgniemy po coś bardziej fascynującego.
Tak bywa, ale być nie musi..
Na szczęście ile kobiet, tyle historii. Ile
historii tyle związków. Ile związków tyle sposobów
na szczęście. Dlatego zaręczyny mają miejsce na ławce w parku,
meczu piłki nożnej, czy seansie krwawego thrillera w kinie. I
trudno tu wymagać aby nasi mężczyźni czytali w myślach i
oglądali znane nam komedie romantyczne. To że my Drogie Panie,
ronimy na nich łzy i odtwarzamy najpiękniejsze momenty na kawie z
koleżanką, nie znaczą wcale, że nasi panowie mają na ten temat
dokładnie takie same odczucia. Możemy sugerować pewne rozwiązania,
czy dostarczać „gotowce" wspominając jak wspaniale Alonzo
oświadczył się Biance, jednakże to oni kierując się własnymi
kryteriami, wybierają sposób na oświadczyny.
Możemy być zawiedzione i rozczarowane, ale musimy
pamiętać, że nasi obecni już narzeczeni, wiele razy pytali sami
siebie, czy jest to dobry moment i czy format sprosta naszym
oczekiwaniom. A nieraz ciężko im sprostać nie znając hitów
bollywood, bestsellerów Jane Austin, czy prywatnych wywodów
koleżanki Alicji.
Można się rozwodzić nad obywatelskim podejściem
polskich mężczyzn do kwestii zaręczyn. Można debatować o
poziomie ich romantyzmu, o ich reakcjach na sceny filmowe, które
nas rozczulają i wprawiają w zdumienie. Można im wiele zarzucać,
lecz trzeba pamiętać, że to ich decyzje i zachowanie kształtują
nasze dalsze małżeńskie życie. Ponieważ każda z nas,
niezależnie od charakteru, upodobań, czy oczekiwań, każda
oczekuje tego wyjątkowego momentu, klęknięcia na kolano i zadania
pytania, na które odpowiedź już dawno przygotowałyśmy.
Być może zdarzają się sytuacje, w których
zaręczyny pokrywają się z marzeniami z czasów, kiedy jako
małe dziewczynki, przymierzałyśmy pod nieobecność mamy jej
ulubione szpilki i szale. Kiedy przeżywałyśmy pierwsze miłosne
fascynacje i rozczarowania. Jednakże pamiętać trzeba, że nie
jesteśmy księżniczkami, a nasi panowie nie są aktorami z desek
najsłynniejszych teatrów. Dlatego liczy się przede wszystkim
ten moment, nutka zaskoczenia i nasz partner, który z
pewnością w tym dniu spróbował stanąć na głowie.
Idealne oświadczyny - cóż to jest? Dwa
zdania wypowiedziane na osobności? Przysięga składana przed
tłumem? Finał dnia, który udało nam się przewidzieć? A
może całkowite zaskoczenie, które uwięzi nam głos w
gardle? Niezależnie od wybranej metody, efekt tego krótkiego
dialogu udaje nam się zawsze przewidzieć - zamykamy drzwi
przedsionka i otwieramy okno na świat. Odkrywamy nowe rejony,
wytyczamy wspólne ścieżki, a przede wszystkim udajemy się
we dwoje w tym samym kierunku. I tu zaczyna się fascynująca podróż
- pełna niespodzianek, nieprzewidzianych problemów, często
kłótni i płaczu. Jednakże jest to bardzo istotna wyprawa.
Dzięki niej mamy możliwość poznać się w różnych
sytuacjach i nauczyć kompromisów, które są podstawą
udanego związku małżeńskiego. Ale do tego etapu dojdziemy w
kolejnych historiach..
źródło: Agnieszka Domoń
Agencja Ślubna Platanic
www.platanic.pl
|
|
|
 |